Siła i ograniczenia focusingu: kilka ustaleń badawczych

Dr Mia Leijssen

(tłum. Joanna Kaczmarek)
  1. WPROWADZENIE

Gendlin w 1981 spędził w Leuven miesiąc jako wykładowca. W trakcie jego warsztatów doświadczyłam bezpośrednio, że jego sposób pracy różnił się od tego, z którym do tej pory zetknęłam się w klasycznej terapii skoncentrowanej na kliencie. Różnica ta zaintrygowała mnie i chciałam sprawdzić, poprzez badania empiryczne, na czym polega odmienność pracy z focusingiem w porównaniu z klasyczną metodą skoncentrowaną na kliencie oraz czy dodanie focusingu rzeczywiście stanowi ulepszenie terapii skoncentrowanej na kliencie.

Zebrałam dane empiryczne, takie jak nagrania wideo i audio sesji terapii skoncentrowanej na kliencie, sesji treningowych focusingu oraz terapii zorientowanej focusingowo. Przy pomocy studentów Uniwersytetu w Leuven sporządzono transkrypcje, mierzono poziomy doświadczania, analizowano interwencje terapeuty oraz badano częstość występowania różnych mikroprocesów focusingowych. Dostępne były również kwestionariusze wypełniane po sesjach, w których klienci i terapeuci spoglądali wstecz na poszczególne sesje oraz na terapię jako całość. Dane te zostały poddane analizie ilościowej i jakościowej w odniesieniu do szeregu pytań badawczych i zaprezentowane w rozprawie doktorskiej (Leijssen 1996a, 1997a)*.

Ponieważ proces focusingu został rozwinięty na podstawie wyników badań z użyciem Skali Doświadczania (Experiencing Scale; Gendlin, Beebe, Cassens, Klein i Oberlander 1968), w których wysoki poziom doświadczania oraz obecność focusingu uważa się za tożsame, rozpoczniemy niniejszy artykuł od pytania, czy poziom doświadczania jest czynnikiem rozstrzygającym o powodzeniu lub niepowodzeniu terapii oraz czy może on być modyfikowany poprzez sesje treningowe focusingu. Oprócz określania poziomu doświadczania klienta przyjrzymy się bliżej blokadom procesu, wykorzystując analizy jakościowe, i spróbujemy ustalić, które elementy procesu focusingowego wywierają na nie pozytywny wpływ. Postaramy się również uzyskać głębszy wgląd w to, co zachodzi w długoterminowej terapii z klientami o niskim, średnim i wysokim poziomie doświadczania. Zestawimy te ustalenia z wynikami uzyskanymi od klientów odnoszących sukces w terapii krótkoterminowej. To bogactwo danych pochodzących z sesji treningowych focusingu oraz z terapii długoterminowych i krótkoterminowych powinno pozwolić nam wyciągnąć wnioski dotyczące siły i ograniczeń procesu focusingu.

  1. POZIOM DOŚWIADCZANIA: WSKAŹNIK SUKCESU I NIEPOWODZENIA?

2.1. Wnioski z przeglądów badań

Psychoterapeuci zorientowani focusingowo często opierają się na artykule badawczym Gendlina, Beebe, Cassensa, Kleina i Oberlandera (1968), który wskazuje, że sukces terapeutyczny koreluje z zachowaniem focusingowym lub z wysokim poziomem doświadczania mierzonym Skalą Procesu Doświadczania (Experiencing Process Scale; Klein, Mathieu-Couglan i Kiesler 1986), podczas gdy niepowodzenie terapeutyczne miałyby charakteryzować się brakiem focusingu lub niskim poziomem doświadczania. Zwolennicy focusingu mieli tendencję do odczytywania tego artykułu w sposób bezkrytyczny, podczas gdy jego przeciwnicy (Brodley 1988) ujawnili tak wiele metodologicznych uchybień w przywoływanych badaniach, że jakakolwiek wartość dodana focusingu musiałaby zostać poważnie zakwestionowana.

W tabelach tego artykułu badawczego (Gendlin i in. 1968, s. 226) czytamy, że spośród 50 klientów (38 neurotycznych i 12 schizofrenicznych) terapia dwudziestu trzech zakończyła się sukcesem i dwudziestu siedmiu – niepowodzeniem. Jedynie 4 osoby z całej grupy 50 osiągnęły wysoki poziom doświadczania (poziom 4 i wyżej) i należały one do grupy „sukcesów”. Oznaczałoby to, że istniało jeszcze 19 sukcesów, które nie funkcjonowały na poziomie focusingowym. Tym samym wniosek sformułowany przez Gendlina i in. (1968, s. 224): „Ustalenia te wykazują, że sukces zależy od określonego trybu zachowania w terapii, mianowicie trybu charakteryzującego się wysokim poziomem uwagi i zaangażowania doświadczeniowego”, podkreśla jedynie część prawdy i błędnie sugeruje, że focusing byłby kluczem do sukcesu terapeutycznego.

Inne przeglądy badań dotyczące związku między poziomem doświadczania klientów a wynikiem terapii (Orlinsky, Grawe i Parks 1994, s. 339–342) wskazują, że związek ten nie jest jednoznaczny: jedynie 51% badań wykazuje pozytywną korelację. Podobnie Greenberg, Elliott i Lietaer (1994, s. 518–526) doszli do wniosku, że pierwotna hipoteza Gendlina – wynik terapii zależy od poziomu doświadczania – nie znajduje wystarczającego potwierdzenia w wynikach badań.

2.2. Badania w Leuven

Nasz projekt badawczy z wykorzystaniem Skali Doświadczania obejmuje klientów w terapii długoterminowej. Pierwsze badanie dotyczy 4 klientów z długą historią niepowodzeń terapeutycznych, którym zaproponowano sesje treningowe focusingu, by sprawdzić, czy ich poziom doświadczania rzeczywiście zmienia się w reakcji na te sesje. W drugim badaniu śledzimy 3 klientów o odpowiednio niskim, średnim i wysokim poziomie doświadczania oraz rekonstruujemy ich rozwój w trakcie procesu terapii długoterminowej.

2.2.1. Badanie z sesjami treningowymi focusingu

W naszym pierwszym badaniu wychodzimy z założenia, że klienci z historią niepowodzeń terapeutycznych charakteryzują się niskim poziomem doświadczania oraz że uczenie ich focusingu powinno uczynić ich terapię bardziej skuteczną. Zmierzyliśmy poziom doświadczania tych klientów (kryptonimy klientów: Kim, Nel, Mies i Lea) podczas całej sesji terapeutycznej poprzedzającej sesje treningu z focusingu (Tabela 1: T Pre). Następnie klienci ci otrzymali cztery takie sesje, prowadzone przez terapeutę innego niż ich stały terapeuta, a poziom doświadczania został zmierzony podczas wszystkich czterech sesji focusingowych. (Tabela 1: Foc.). Po zakończeniu sesji treningowych klienci wrócili do swoich stałych terapeutów i ponownie zmierzono poziom doświadczania podczas całej sesji terapeutycznej (Tabela 1: T Post).

Tabela 1 wskazuje, że Kim początkowo niemal w ogóle nie funkcjonuje na poziomie focusingowym (poziom doświadczania 4 i wyżej), że Nel sporadycznie osiąga poziom 4, natomiast Mies i Lea mają ponad 40% swoich wypowiedzi osiągających poziom focusingowy. Tym samym w przypadku 2 z 4 klientów nie byłoby trafne stwierdzenie, że „niepowodzenie” terapeutyczne szło w parze z brakiem focusingu. Sesje treningowe focusingu spowodowały u wszystkich klientów znaczący wzrost zachowania focusingowego, co wyraża się w wyższym poziomie doświadczania. Po sesjach treningowych pojawiają się jednak duże różnice indywidualne: zachowanie focusingowe Nel i Lei nadal wzrasta, podczas gdy u Kim i Mies ulega obniżeniu. Do tych intrygujących różnic powrócimy później. Niemniej jednak optymistyczna ewolucja poziomu doświadczania Nel i Lei nie prowadzi do sukcesu terapeutycznego. Nel, Lea i Mies pozostają w obiegu terapeutycznym przez kolejne lata, pracując z różnymi terapeutami. Kim kończy terapię krótko po zakończeniu sesji treningowych focusingu.

2.2.2. Badanie przypadków terapii długoterminowej

Drugie badanie rozpoczęliśmy od pobrania próby poziomów doświadczania wszystkich klientów jednego terapeuty. Następnie wybraliśmy do wielokrotnego studium przypadku klienta o najniższym (klient X), najbardziej przeciętnym (klient Y) oraz najwyższym (klient Z) poziomie doświadczania. Tabela 2 przedstawia przegląd poziomów doświadczania tych trzech klientów. Wszyscy troje ukończyli terapię długoterminową trwającą ponad 100 sesji. Na początku badania klientka X, mająca najniższy poziom doświadczania, była już w terapii u swojej terapeutki od 3 lat. Otrzymuje ona teraz sesje treningowe focusingu, tym razem prowadzone przez jej własną terapeutkę. Mierzymy poziom doświadczania w sesjach terapeutycznych poprzedzających i następujących po sesjach treningowych, a także podczas samych sesji treningowych. Klientka Y, o przeciętnym poziomie doświadczania, rozpoczyna terapię wraz z początkiem badania; dysponujemy nagraniami wszystkich 128 sesji jej terapii i mierzymy poziom doświadczania na początku, w środku oraz na końcu terapii. Klient Z ma wysoki poziom doświadczania: od początku terapii „spontanicznie”, bez wyraźnej prośby ze strony terapeuty, przechodzi przez różne mikroprocesy focusingowe. Po 10 sesjach klient ten nie wyraził już zgody na dalsze nagrywanie sesji, dlatego mogliśmy mierzyć poziom doświadczania jedynie w początkowej fazie terapii.

Oceny efektu terapii wskazują, że skuteczność jest najwyższa w przypadku klientki Y, następnie klientki X, a na końcu klienta Z. Do ustaleń tych studiów przypadku powrócimy później. W każdym razie musimy stwierdzić, że nie możemy opierać się na poziomach doświadczania, aby formułować sensowne przewidywania dotyczące sukcesu lub niepowodzenia terapeutycznego: wyniki badania nie pozwalają nam wnioskować, że obecność bądź brak focusingu stanowiłby czynnik rozstrzygający o powodzeniu lub niepowodzeniu terapii.

  1. PROCESY POMAGAJĄCE I UTRUDNIAJĄCE W SESJACH TRENINGOWYCH FOCUSINGU ORAZ W SESJACH TERAPEUTYCZNYCH

Ponieważ poziom doświadczania okazuje się mieć niewielką wartość predykcyjną gdy chodzi o trudności w zachowaniu terapeutycznym, spróbujemy teraz bardziej precyzyjnie określić czynniki blokujące proces oraz poszukać możliwych sposobów ich przezwyciężania. Uczynimy to poprzez jakościową analizę treści sesji oraz odpowiedzi klientów i terapeutów na kwestionariusz dotyczący czynników pomagających i utrudniających w ich sesjach terapeutycznych i sesjach treningowych focusingu. Badanie z sesjami treningowymi focusingu pokazuje nam, że każdy z czterech włączonych klientów prezentuje inny rodzaj trudności.

3.1. Nel: brak wewnętrznego punktu odniesienia

W sesjach terapeutycznych Nel zawsze wypowiada się w bardzo racjonalny sposób. Z perspektywy diagnostyki procesu powiedzielibyśmy, że klientka ta – używając terminologii opisanej przez Ann Weiser (1993) – jest typowym klientem „zbyt zdystansowanym”; a Gendlin powiedziałby (1996, s. 7–12), że problemem są u niej „ślepe zaułki dyskusji”. Zarówno klientka, jak i terapeutka zgadzają się, że najbardziej wartościową interwencją w sesjach treningowych focusingu była pomoc terapeuty w kierowaniu jej uwagi na ciało. Ciało jako źródło doświadczania było wcześniej dla tej klientki nieznane. Po ćwiczeniach zaprojektowanych tak, aby pomóc jej poczuć ciało od wewnątrz, klientka była w stanie nawiązać kontakt z cielesnym felt sense i mówić w sposób bardziej w pełni odczuwany. W sesji terapeutycznej następującej po sesjach treningowych wraca jednak do racjonalnego sposobu mówienia. Dopiero po wyraźnych dyrektywnych wskazówkach ze strony terapeutki Nel kieruje swoją uwagę ku ciału. Każdorazowo prowadzi to do owocnych momentów terapeutycznych. Inicjatywa musi jednak zawsze pochodzić od terapeutki i gdy jej zabraknie, Nel spontanicznie wraca do własnego, związanego ze strukturą sposobu mówienia. Ten twardy nawyk (a może głęboko zakorzeniony styl albo mechanizm obronny?), nie wydaje się zmieniać sam z siebie. Można to, być może, rozumieć w perspektywie psychologii rozwojowej oraz w kontekście kulturowo-społecznym. Nel bardzo podziwia ojca i jest silnie ukształtowana przez wartości ojcowskie; patrzy z góry na matkę i uznaje za gorsze wszystko, co wiąże się z kobietami. Jej logiczno-racjonalna i werbalna strona jest silnie rozwinięta, podczas gdy głębsza, nielinearna wiedza ciała – ten bardziej przyjmujący, ‘matczyny’ wymiar – pozostaje stłumiona. Ciało jest środkiem do zadowalania mężczyzn i Nel wkłada wiele wysiłku w prezentowanie atrakcyjnego wyglądu, zgodnego z najnowszymi trendami mody. Nie ma ona wewnętrznego punktu odniesienia; cała jej uwaga kieruje się na zewnątrz, w poszukiwaniu aprobaty innych. Terapeutka próbuje zapewnić przeciwwagę dla tego wzorca wychowania kultury zachodniej, przywracając ciało jako źródło sensu i znaczenia, ale udaje się to tylko częściowo. Instrukcje focusingowe, poprzez które terapeutka kieruje uwagę Nel ku ciału, są przez nią doświadczane jako pozytywne właśnie dlatego, że czuje się wtedy „prowadzona przez eksperta”. Ostatecznie Nel preferuje bardziej behawioralne podejście z terapeutą, który daje jej zadania i porady.

3.2. Mies: brak odpowiednich symboli

Mies zmaga się z silnymi, nawracającymi uczuciami, których nie potrafi ująć w słowa. W terapii wyraża lęk przed przyznaniem się do pewnych uczuć, a niewerbalnie prezentuje szczególnie napięte, skurczone ciało. To, czego doświadcza jako niezwykle pomocne w sesjach treningowych focusingu wiąże się z zachęcaniem jej do odsuwania na dystans wszystkiego, co ją martwi, i po raz pierwszy doświadcza czegoś takiego jak rozluźnione ciało. Jako wspierające przeżywa również to, że terapeutka zachęca ją do nazywania rzeczy po imieniu. Terapeutka modeluje tę symbolizację, sama proponując słowa, a następnie pytając Mies, czy pasują one do tego, co czuje. Mies doświadcza wyrażenia pewnych uczuć jako bardzo uwalniającego; szczególnie pomocne okazuje się nazwanie kazirodztwa z ojcem oraz to, że terapeutka dostarczyła słów do usymbolizowania złości wobec ojca. Po sesjach treningowych focusingu Mies wraca jednak do niezróżnicowanego, mglistego oglądu własnych przerażających doświadczeń. Dyrektywne podejście, które pomogło jej najpierw wytworzyć dystans wobec tego, co ją przeraża, a następnie nazwać doświadczenia po imieniu, jest dla niej konieczne, aby mogła wejść w produktywny proces. Nie wydaje się wystarczająco sprawcza, by osiągnąć to samodzielnie. Z punktu widzenia psychologii rozwojowej można to rozumieć jako utknięcie w przytłaczających doznaniach cielesnych, dla których nie znaleziono jeszcze właściwych symboli. Często obserwujemy to u klientów, którzy nie doświadczyli adekwatnego „ojcostwa”. Tacy klienci nauczyli się nie nazywać doświadczeń, co prowadzi do sytuacji, w której nie znajduje się żadnego zewnętrznego miejsca dla tego, co jest odczuwane wewnątrz. Wszystko pozostaje zamknięte w ciele, gdzie staje się niezarządzalnym chaosem, powodując u klientki jedynie poczucie, że nosi w sobie „niebezpieczny ładunek wybuchowy”. Tacy klienci nie wiedzą, jak sobie z tym radzić; potrzebna jest aktywna interwencja terapeuty, by najpierw odsunąć ładunek wybuchowy na dystans, a następnie zamodelować adekwatny proces symbolizacji – coś na kształt procesu edukacyjnego, w którym dzieci uczą się mówić, słysząc, jak inni dostarczają właściwych słów do nazwania ich doświadczeń. Pomimo faktu, że Mies jest zdolna do focusingu i potrafi samodzielnie i regularnie z niego korzystać, jej traumatyczna przeszłość obciąża ją do tego stopnia, że nie jest w stanie iść przez życie bez pomocy terapeutycznej.

3.3. Lea: reakcje zakłócające

Lea prezentuje jeszcze inny wzorzec blokowania procesu. W sesjach terapeutycznych dość często potrafi mówić na poziomie focusingowym, lecz wycofuje się przez umniejszające, krytyczne komentarze, które niweczą każdy dokonany ruch. Z sesji treningowych zapamiętała przede wszystkim pomoc terapeutki w odkładaniu na bok krytycznych głosów oraz czynnik relacyjny – to, że czuła się głęboko szanowana przez swojego terapeutę-mężczyznę, co, biorąc pod uwagę jej doświadczenia z mężczyznami, stanowiło nowe, uzdrawiające doświadczenie. W sesjach terapeutycznych następujących po sesjach treningowych Lea potrafi rozpoznać moment, w którym nagle zaczyna być dręczona przez wewnętrznego krytyka, i opowiada, jak pomocne było odsuwanie krytyka na bok podczas treningu.

Jej potknięcia można postrzegać jako powtórzenia wypowiedzi znaczących innych: argumentów ojca („nie bądź niemądra”, „to nie może boleć”, „najsilniejszy zawsze wygrywa”) oraz matki („ukrywaj wszystko, co nie jest idealne”, „musisz dbać o innych”), które są teraz używane przeciwko niej samej. Nadal ujawnia również pewne reakcje („nikomu nie można ufać”, „jestem nic niewarta”, „uważaj”, „musisz dopilnować, żeby niczego nie potrzebować”), które wypracowała jako dziecko dla własnej ochrony. Bez aktywnej interwencji terapeuty te reakcje blokujące proces trzymają klientkę w swoich szponach i uniemożliwiają jakiekolwiek dalsze wyłanianie się nowych aspektów doświadczenia. Nawet po sesjach treningowych terapeuta decyduje się kontynuować dyrektywne podejście wobec wewnętrznego krytyka, a klientka jest teraz zdolna funkcjonować w większości na wysokim poziomie doświadczania. Mimo to pozostaje obciążona poważnymi problemami, z powodu których uznaje za konieczne korzystanie z pomocy terapeutycznej z różnych źródeł.

3.4. Kim: relacja

Trudności Kim są umiejscowione na jeszcze innym poziomie: w sesjach terapeutycznych skarży się, że jej terapeuta-mężczyzna jest zbyt zdystansowany w relacji i oferuje zbyt mało wskazówek. Kim jest szczególnie entuzjastycznie nastawiona do sesji treningowych; nie odwołuje się tu do przydatności konkretnych mikroprocesów focusingowych, lecz do szczególnie pomocnej relacji, do cenionej przez nią szczerości terapeutki oraz do poczucia, że jest znacznie lepiej rozumiana i wspierana niż w sesjach terapeutycznych. Historia Kim sugeruje, że przede wszystkim poszukuje ona uzdrowienia w sferze interpersonalnej: matka zmarła, gdy Kim była nastolatką, a ona sama straciła małą córkę w wyniku śmierci łóżeczkowej. Potrzebuje bardzo wiele „kobiecego” wsparcia i zrozumienia. Terapeutka prowadząca sesje treningowe była obecna w sposób bardziej ciepły i – sama będąc matką -komunikowała swoje współczucie wobec straty oraz smutek z powodu śmierci dziecka. Kim uznała te składniki interpersonalne za ważniejsze niż instrukcje focusingowe. Po sesjach treningowych focusingu zdecydowała, że „nie potrzebuje już dalszej terapii” i poinformowała o tym swojego terapeutę. Od tego czasu prowadzi dość normalne życie, w którym sporadycznie zwraca się o pomoc do swojego lekarza rodzinnego.

3.5. Złożona interakcja

Ustalenia jakościowe z naszego pierwszego badania wskazują na to, że nie możemy uznawać za regułę, iż to „focusing” dostarcza elementu pomagającego; musimy reagować bardziej specyficznie na te problemy, które sprawiają, że proces klienta konsekwentnie grzęźnie w martwym punkcie. Różne trudności napotykane przez tych czterech klientów mogą wymagać różnych podejść, gdy proces terapeutyczny nie przebiega optymalnie. Siła procesu focusingu, tak jak opisuje go Gendlin (1981, 1996), odsłania się w opisie kilku mikroprocesów w obrębie poszczególnych kroków focusingu, z których każdy może być pomocny w określonych momentach. Dla Nel kluczowe są wstępne instrukcje zmierzające do rozwijania cielesnego felt sense od wewnątrz. Dla Mies głównym czynnikiem terapeutycznym jest  „oczyszczanie przestrzeni” i „znajdowanie właściwego dystansu”, które powinny pozwolić jej pozostawać w kontakcie z problemem bez bycia przez niego zalewaną; istotna jest także pomoc terapeutki w „znalezieniu uchwytu”: terapeutka zaprasza klientkę raz po raz do „rezonowania z uchwytem” i pozwala, by wewnętrznie odczuwany autorytet klientki brał górę nad autorytetem terapeutki. Tym, co nowe dla Lei, jest przede wszystkim „proces przyjmowania”, w którym terapeutka zachęca ją, by nie pozwalała krytycznym instancjom unieważniać każdego, nawet najmniejszego kroku naprzód. Poza specyficznymi blokadami procesu, które mogą być korygowane za pomocą różnych mikroprocesów focusingowych, Nel, Mies i Lea konfrontują nas z głęboko zakorzenionymi zaburzeniami osobowości, których nie da się wyleczyć poprzez trenowanie różnych kroków focusingu. Kim natomiast dostarcza wyraźnej ilustracji dwóch tez Gendlina (1996): „interakcja interpersonalna jest najważniejszą drogą terapeutyczną” (s. 283) oraz „focusing jest ograniczony kontekstem tej relacji” (s. 297).

Oczywiście ma sens ustalanie, co pomaga, a co utrudnia terapię oraz dostosowywanie do tego naszego sposobu pracy. Terapeuci skoncentrowani na kliencie powinni z pewnością poczuć się zachęceni do większej dyrektywności procesowej po pozytywnych doświadczeniach z sesjami treningowymi focusingu. Niemniej jednak niniejsze badanie, jakkolwiek skromne, zdaje się również wskazywać, że złożoność procesu terapeutycznego oraz rozmiar trudności naszych klientów nie mogą być w pełni opisane wyłącznie na podstawie modelu focusingowego. To, co dokładnie sprawia, że klient odnosi sukces lub ponosi porażkę w terapii, pozostaje trudne do jednoznacznego określenia. Interakcja pomiędzy specyficznymi trudnościami procesowymi, poważniejszymi zaburzeniami osobowości u klienta oraz ograniczeniami tkwiącymi w terapeucie skutkuje tym, że w rzeczywistości istnieje znacznie więcej czynników determinujących efekt terapii niż sam poziom doświadczania. Przedstawianie focusingu jako remedium na nieudaną terapię byłoby zatem zafałszowaniem obrazu.

  1. FOCUSING W TERAPII DŁUGOTERMINOWEJ

O ile w naszym pierwszym badaniu intensywnie śledziliśmy czterech klientów terapii długoterminowej jedynie w krótkim okresie treningu focusingu oraz podczas jednej sesji terapeutycznej przed treningiem i jednej po nim, o tyle w drugim badaniu obserwujemy troje klientów przez długi okres czasu, by ocenić wkład procesu focusingowego w terapię długoterminową. W tym celu wybraliśmy klientów funkcjonujących odpowiednio głównie na niskim, średnim i wysokim poziomie doświadczania. Wyniki uzyskane przez tych troje klientów w Skali Doświadczania zostały zestawione w Tabeli 2.

4.1. Klientka X: niski poziom doświadczania

Klientka X została wybrana do studium przypadku, ponieważ procedura próbkowania wykazała, że miała ona najniższy średni poziom doświadczania spośród wszystkich klientów pozostających w terapii u danego terapeuty w tym czasie. Charakterystyczna dla tej klientki jest racjonalna mowa (poziom doświadczania 2). Ma ona liczne dolegliwości somatyczne, z powodu których regularnie konsultuje się z lekarzami i codziennie przyjmuje duże ilości leków. Od śmierci matki na raka mieszka sama z despotycznym ojcem i wchodzi w liczne relacje seksualne z mężczyznami, którzy ją wykorzystują. Bardzo podziwia ojca (lekarza) i ma bardzo niską opinię o wszystkim, co kobiece. Swoje ciało postrzega jako źle funkcjonującą maszynę, a lekarzy jako tych, którzy powinni ją naprawić. Terapia tej klientki zostaje wstrzymana po 3,5 roku w celu nauczenia jej focusingu. Sesje treningowe focusingu prowadzi jej własna terapeutka. W trakcie tych sesji obserwuje się nieistotny statystycznie wzrost poziomu doświadczania. Klientce nie udaje się uświadomić sobie ciała „od wewnątrz”. Można się zastanawiać nad rolą przyjmowanych przez nią leków w tym stanie rzeczy. Pomocne okazuje się natomiast odsuwanie problemów na dystans, ponieważ pozwala jej to dostrzec pewien porządek w chaosie. Clearing a Space – proces znajdowania dystansu wobec szeregu spraw, zanim zacznie się pracę z którąkolwiek z nich – umożliwia jej także kontakt z pewnymi aspektami doświadczenia, których wcześniej nie była świadoma. Nie lubi ona jednak sesji treningowych focusingu, które konfrontują ją zbyt intensywnie z mnogością problemów w jej życiu i które odbiera jako zbyt wymagające, ponieważ terapeutka daje jej „wiele zadań”. Po sesjach treningowych terapeutka rezygnuje z bardzo ustrukturyzowanego podejścia stosowanego w treningu, nadal jednak od czasu do czasu wprowadza pewne mikroprocesy focusingowe. Poziom doświadczania klientki pozostaje niski przez cały czas trwania terapii. A jednak w kwestionariuszach wypełnianych po sesjach klientka w większości odpowiada, że jest bardzo zadowolona z terapii, a wyniki Kwestionariuszy Relacji Barretta-Lennarda (Lietaer 1976) są wyjątkowo pozytywne. Raz po raz odwołuje się do szczególnej wartości relacji: czuje się akceptowana i rozumiana przez terapeutkę, docenia jej cierpliwość, a rozmowy z „inną kobietą” o wszystkim, co ją absorbuje, bardzo jej pomagają. W życiu codziennym podejmuje szereg ważnych kroków, aby poprawić jakość swojego życia: kończy destrukcyjne relacje z mężczyznami, opuszcza dom rodzinny i zaczyna mieszkać samodzielnie; buduje stabilną sytuację zawodową, potrafi nawiązać intymną relację z trwałym partnerem i ma mniej dolegliwości somatycznych wymagających interwencji medycznej. W momencie zakończenia terapii (po 4,5 roku) jest zadowolona z tego, co osiągnęła, mimo że nadal potrzebuje niewielkich dawek leków pod kontrolą psychiatryczną.

To studium przypadku potwierdza to, co obserwujemy u wielu klientów: mówienie w kategoriach behawioralnych lub racjonalnych (poziom doświadczania 2) może być uporczywą cechą osobowości, która zasadniczo nie zmienia się ani w trakcie terapii długoterminowej, ani w wyniku treningu focusingu. Jednocześnie konfrontuje nas to z faktem, że tacy klienci są mimo to zdolni do intensywnego procesu zmiany, który nie wyraża się wzrostem poziomu doświadczania, lecz jest widoczny w faktach ich codziennego życia. Prowadzi to do pytania, na co klienci i terapeuci zwracają uwagę, oceniając pojedynczą sesję terapeutyczną lub całościowy proces terapii. Terapeuci pracujący w modelu focusingowym mogą przede wszystkim cenić wewnętrzny punkt bezpośredniego odniesienia klienta, podczas gdy sama klientka może być bardziej zainteresowana tym, na ile satysfakcjonujący jest kontakt z terapeutą. Terapeuta może wówczas odnieść wrażenie, że w sesjach nie dzieje się zbyt wiele „dobrej pracy”. Klientka natomiast coś z takich rozmów wynosi: czerpie z nich odwagę i inspirację oraz wprowadza istotne zmiany w swoim życiu poza terapią.

4.2. Klientka Y: średni poziom doświadczania

Klientka Y zgłosiła się na terapię z powodu tendencji samobójczych. Jej życie zdominowane jest przez matkę, którą uważa za „partnerkę życiową”. W terapii zawsze obszernie relacjonuje fakty z minionego tygodnia, ze szczególnym uwzględnieniem zachowań matki. Przy empatycznym wsparciu terapeutki potrafi również wyrażać towarzyszące temu reakcje emocjonalne (poziom doświadczania 3). Chciałaby, aby terapeutka dawała jej rady, tak jak robi to matka. Zapraszając ją do focusingu, terapeutka regularnie zachęca klientkę do kontaktu z tym, jak rzeczy oddziałują na nią od wewnątrz, oraz z tym, co wyłania się z jej głębszej wiedzy, jednak klientka odpowiada na to zaproszenie jedynie sporadycznie. W trakcie 128-sesyjnej terapii dwukrotnie wskazuje na szczególnie pomocny mikroproces focusingowy: po raz pierwszy w początkowym okresie terapii, gdy terapeutka pomogła jej stworzyć większy dystans wobec inwazyjnej matki w czasie wyjątkowo przytłaczającego kryzysu, oraz po raz drugi w 52. sesji, gdy została zaproszona do odsunięcia na dystans wewnętrznego krytyka, po czym „zobaczyła obraz starej, purytańskiej starej panny” (opisane w Leijssen 1996b, s. 45). Wskazuje również na szczególną użyteczność proponowanego przez terapeutkę języka obrazowego, który kilkakrotnie umożliwił jej znalezienie uchwytu dla doświadczeń, z którymi dotąd trudno było jej pozostawać w kontakcie. Bardzo ważne okazały się także sny, które zaczęła pamiętać od 64. sesji. Praca ze snami pomogła jej zbudować bardziej realistyczny obraz siebie oraz odkryć sens własnego życia. Największą moc terapeutyczną lokalizuje w interakcji z terapeutką: zawsze czuje się akceptowana i najczęściej dobrze rozumiana. Ponadto otwartość terapeutki – choć bywała konfrontująca – była doświadczana jako szczególnie pomocna, ponieważ umożliwiała jej przyjrzenie się sprawom, których wcześniej nie chciała widzieć. Również to, że terapeutka „nie przejmowała prowadzenia, tak jak zawsze robiła to matka”, zaczęło być postrzegane jako terapeutyczne, ponieważ w przeciwieństwie do doświadczeń z życia codziennego nie czuła się „wypełniana” przez terapeutkę. Doświadczeniowy charakter tej terapii lokuje się przede wszystkim po stronie terapeutki, która nieustannie reaguje w oparciu o własny felt sense i w ten sposób przekłada opowieści klientki oraz ich interakcję na głębszy poziom, na którym felt sense klientki może rezonować z empatycznymi przypuszczeniami terapeutki. Słowa Gendlina (1996, s. 198): „Każda terapia wymaga nawiązywania wewnętrznego kontaktu z krawędzią tego, co konkretnie tam jest, a focusing czyni to specyficznym i intencjonalnym, dzięki czemu terapia staje się znacznie bardziej skuteczna”, odnoszą się tu przede wszystkim do procesu terapeutki; felt sense terapeutki jest źródłem tego, co wypowiada, podobnie jak zachowania w interakcji z klientką. Trzy lata po zakończeniu terapii klientka Y nadal jest z niej bardzo zadowolona, ponieważ jej życie od tamtego czasu uległo radykalnej zmianie.

Całościowo przypadek ten jest reprezentatywny dla procesu terapeutycznego wielu naszych „lepszych” klientów: w terapii osoby te mówią najczęściej na średnim poziomie doświadczania, rzadziej na przeważająco niskim, a okazjonalnie na wysokim. To studium przypadku po raz kolejny potwierdza, że początkowy styl autoeksploracji klienta zasadniczo nie zmienia się w toku terapii długoterminowej: poziom doświadczania pozostaje w przybliżeniu taki sam od początku, przez środek, aż do końca terapii. Proces focusingowy w wąskim sensie tego słowa – wyrażony z jednej strony wysokim poziomem doświadczania klientki, a z drugiej instrukcjami focusingowymi udzielanymi przez terapeutkę – jest w tej terapii niemal nieobecny. Zasady procesu focusingowego są w dużej mierze wtopione w zwykłe wypowiedzi, gdzie dla zewnętrznego obserwatora są ledwie rozpoznawalne. Terapeutka ułatwia znajdowanie „uchwytów”, dostrajając się do codziennych przeżyć klientki w jej świecie, dostarczając jej doświadczeniom odpowiednich symboli i nadając przytłaczającym doświadczeniom bardziej adekwatne miejsce. Dobrze funkcjonujący „silnik” tej terapii znajduje się przede wszystkim w relacji, w której klientka czuje się rozumiana i akceptowana, oraz w której jest stopniowo konfrontowana z dotąd nieznanymi aspektami własnego doświadczenia. Typowe dla terapeutki doświadczeniowej jest więc przede wszystkim to, że jej własny felt sense dotyczący interakcji jest zdolny generować bardziej dyrektywne interwencje, które rzucają inne światło na doświadczenia klientki. Zasada-wskazówka Gendlina: „W terapii relacja (osoba, która tam jest) jest najważniejsza, słuchanie jest drugie, a instrukcje focusingowe dopiero trzecie” (Gendlin 1996, s. 297) została w tym przypadku z pewnością zachowana. Dla klientki, która dodatkowo jest bardzo wrażliwa na moc obrazowania, można do powyższych dodać jeszcze czwartą zasadę: „Pozwól ciału interpretować sny” (Gendlin 1986).

4.3. Klient Z: wysoki poziom doświadczania

Klient Z konfrontuje nas z paradoksalnym przypadkiem klienta, który mówi głównie na wysokim poziomie doświadczania, a mimo to jego terapia nie może być uznana za jednoznaczny sukces. W tej chwili po czterdziestce, od dwudziestego roku życia był w terapii u kilku terapeutów różnych orientacji. Obecną terapię wybrał po nauczeniu się focusingu na kilku warsztatach focusingowych. Być może to tłumaczy fakt, że w tamtym czasie uzyskał najwyższy średni poziom focusingowy spośród wszystkich klientów tego terapeuty. Zaczyna focusing spontanicznie, od samego początku każdej sesji, zazwyczaj z zamkniętymi oczami i dalej niemal nie zwraca uwagi na terapeutę. Niewiele mówi o tym, co dzieje się w jego życiu; zamiast tego nawiązuje kontakt z tym, co w danym momencie wyłania się z jego cielesnego felt sense, i rozwija to dalej. Rzadko bywa w tym procesie zatrzymywany przez wewnętrznego krytyka. Terapeuta ma niewielki wgląd w życie klienta, ponieważ ten niemal nigdy nie wchodzi w szczegóły faktograficzne. Rozumie jednak, że klient nieustannie doświadcza głębokiego zranienia w interakcjach społecznych i że gabinet terapeutyczny jest jednym z nielicznych bezpiecznych miejsc w jego życiu. Poprzez przede wszystkim odzwierciedlanie wyrażanych doświadczeń terapeuta „podąża” za klientem przez długie odcinki procesu focusingowego – co klient zawsze preferuje. Rzadkie sesje, w których terapeuta próbuje eksplorować interpersonalne znaczenie takiego układu, nie satysfakcjonują klienta; rzeczywiście wybrał on formę terapii, w której mógłby zagłębiać się w sprawy dla siebie ważne za pomocą focusingu. Terapia trwa w ten sposób pięć lat – ku największemu zadowoleniu klienta. Pozytywne w tym okresie jest to, że po raz pierwszy pozostaje on wolny od epizodów psychotycznych i przez tak długi czas nie wymaga hospitalizacji psychiatrycznej, mimo poważnego kryzysu (samobójstwo brata w stanie psychotycznym). Terapeuta rozumie, że sesje focusingowe pełnią ważną funkcję ochronną w życiu tego niezwykle wrażliwego mężczyzny, ale jednocześnie ma poczucie, że spełniają one także funkcję unikania konfliktów. Za każdym razem, gdy terapeuta próbuje skierować uwagę na wymiar interakcyjny, pojawia się konflikt między klientem a terapeutą. Ostatecznie klient decyduje się zakończyć terapię i poszukać innego terapeuty, który będzie skłonny pełnić rolę „towarzysza focusingowego”.

Przypadek klienta Z nie jest odosobniony; pojawia się niemała liczba klientów, którzy „chcą tylko fokusować”. Zazwyczaj mają oni wysoki poziom doświadczania i są bardzo zadowoleni z terapii. Focusing może być rzeczywiście wartościową „strategią przetrwania” dla bardziej obciążonych i kruchych klientów. Nie jest jednak pożądane, aby „normalni” klienci wciąż unikali procesu interpersonalnego, koncentrując się wyłącznie na procesie intrapsychicznym. Gdy proces focusingowy pełni funkcję unikania trudności w sferze interpersonalnej, nie nazwałabym terapii „udaną”. O rzeczywistym postępie mówiłabym dopiero wtedy, gdy klient jest zdolny również zwracać się na zewnątrz – obok posiadania relacji wewnętrznej – i rozwijać zwyczajne relacje z innymi ludźmi, w tym przypadku z terapeutą. W dobrze funkcjonującej terapii długoterminowej wymiar realcyjny nie powinien pozostawać w tle, ponieważ problemy interpersonalne będą wyrażać się także w interakcji „tu-i-teraz” z terapeutą. Nawet jeśli terapia rozpoczyna się jako „terapia focusingowa”, rozwój klienta będzie wymagał podjęcia wymiaru interpersonalnego i eksplorowania interakcji z terapeutą. W trakcie tego procesu uwaga może chwilowo przesuwać się z wnętrza na zewnątrz, powodując obniżenie poziomu doświadczania. Nie jest to oznaka regresu; poruszanie się w przód i w tył po kontinuum doświadczania jest tu raczej wskaźnikiem zdolności do płynnego przełączania się z wewnątrz na zewnątrz i z powrotem. Zdolność ta może być nawet lepszą miarą zdrowego funkcjonowania niż jednostronne utknięcie na wysokim poziomie doświadczania. Jeśli chodzi o terapeutę, musi on lub ona być zdolny(-a) zarówno do facylitowania intensywnego procesu intrapsychicznego, jak i do otwartego omawiania oraz terapeutycznego wykorzystywania tematów relacyjnych.

  1. FOCUSING W TERAPII KRÓTKOTERMINOWEJ

Dwa poprzednie badania dotyczyły procesu focusingowego w terapii długoterminowej. W trzecim badaniu przyglądamy się procesowi focusingowemu w terapii krótkoterminowej. Spośród czterdziestu klientów jednego terapeuty w okresie od 1990 do 1995 roku ośmioro zakończyło terapię z powodzeniem w czasie krótszym niż dwadzieścia sesji. Analiza jakościowa pokazała, że wszyscy ci klienci byli osobami, które nie potrzebowały rozległej zmiany osobowości, zgłaszały się z konkretną prośbą o pomoc (np. anoreksja) lub zmagały się z ograniczonymi problemami (np. żałoba). Wszystkie te osoby miały niewiele trudności interpersonalnych: w życiu codziennym wydawały się zdolne do utrzymywania dość normalnych relacji, a w interakcji z terapeutą nie pojawiała się ani nieufność, ani nadmierna zależność, ani intrygi. Uderzające było wyraźne wykorzystanie focusingu we wszystkich ośmiu przypadkach: w każdym z nich klient był początkowo zachęcany do eksplorowania tego, co jest obecne w jego lub jej aktualnym postrzeganiu, a następnie obszar problemowy był badany w oparciu o to cielesne odczucie. W rezultacie niemal każda sesja nabierała intensywnie doświadczeniowego charakteru, a klienci odkrywali aspekty problemu, które dotąd pozostawały poza ich zasięgiem. Żaden z tych klientów nie był „uczony focusingu”, lecz prowadzono pracę dyrektywną na poziomie procesu – w sensie kierowania uwagi ku wiedzy cielesnej. Wszyscy ci klienci osiągali kontakt ze swoim cielesnym doświadczaniem bez bycia nim zalewanymi, co wskazuje, że znalezienie odpowiedniego sposobu odnoszenia się do doświadczenia nie stanowiło dla nich problemu. Nie prezentowali oni również uporczywych mechanizmów blokujących proces w postaci dominujących, zakłócających postaci. Funkcjonowali także na poziomach od średniego do wysokiego. Byli zdolni do focusingu, gdy terapeuta ich do tego zapraszał.

Interesujące jest to, że czworo z tych ośmiu klientów terapii krótkoterminowej zdawało się odnajdywać podczas focusingu osobistą formę samotranscendencji. Doświadczenia tych klientów bardzo przypominają opisy doświadczeń duchowych, religijnych i mistycznych: poczucie bycia połączonym, bycia całością, doświadczanie miłości, przebaczenia, mocy, spokoju, wdzięczności, energii. Doświadczenia te są tak intensywne, wszechogarniające i realne, że nie można zaprzeczyć ich psychologicznej realności. Klienci nazywają ten przypływ pozytywnej energii rozmaitymi imionami, takimi jak poczucie kontaktu z „prawdziwym Ja”, „duszą”, „Naturą”, „Bogiem lub Boginią” itd. Osoba wybiera symbole, które najbardziej do niej emocjonalnie przemawiają, jednak nadawane nazwy i znaczenia nie są oderwane od struktur poznawczych obecnych w jej kulturze. Klienci ci wskazują, że doświadczają swojego życia jako bardziej sensownego, gdy są w obecności prawdy, mądrości, miłości i piękna, które sprawiają, że czują się oświeceni, ogrzani, poszerzeni, scentralizowani i połączeni. Klienci, którzy nawiązali kontakt z tym doświadczeniem, czują się trwale wzmocnieni obecnością tego wewnętrznego źródła i wkrótce zaczynają postrzegać terapeutę jako zbędnego w swoim życiu.

Skuteczna terapia krótkoterminowa wydaje się możliwa jedynie w przypadku tych klientów, którzy nie potrzebują uzdrowienia w sferze interpersonalnej i nie wymagają fundamentalnej zmiany osobowości. Zaletą pracy z focusingiem w takich sytuacjach jest to, że można szybko i efektywnie „dojść do sedna”, bez konieczności inwestowania w budowanie relacji interpersonalnej. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy zaufanie do „drugiego” nie zostało w przeszłości zasadniczo naruszone (warunki interpersonalne i intrapsychiczne rozwijania umiejętności focusingowych omawia: Leijssen 1997b). Niestety niewielu naszych klientów zachowało „ślady” bezpiecznego, niezawodnego kontaktu interpersonalnego, a droga do skutecznego uzdrowienia jest zazwyczaj dłuższa niż ścieżka terapii krótkoterminowej, w której jasno określony obszar problemowy może być efektywnie opracowany za pomocą focusingu, a poprzez dostęp do wewnętrznego źródła osoba czasem odnajduje drogę do uniwersalnego procesu, który przybliża ją do sensu lub tajemnicy istnienia.

  1. WNIOSKI

Terapia zorientowana focusingowo jest narażona na niebezpieczeństwo ustanowienia „nowej normy”, wedle której funkcjonowanie na wysokim poziomie doświadczania uznaje się za idealne, a funkcjonowanie na niskim poziomie – za gorsze. Posługując się taką normą, terapeuci ryzykują zbyt silne sterowanie procesem albo uporczywe podążanie w kierunku focusingu, z pominięciem tego, co dla klienta jest najbardziej wartościowe. Rzeczywiście, sukces terapeutyczny nie zawsze wiąże się z focusingiem (ani z wysokim poziomem doświadczania), a niepowodzenie terapii bardzo często nie idzie w parze z brakiem focusingu.

W terapii długoterminowej focusing nie jawi się jako centralny proces terapeutyczny, który decydowałby o sukcesie lub porażce. W przypadku klientów wymagających fundamentalnej zmiany osobowości lub zmagających się z daleko idącymi trudnościami osobowościowymi proces zmiany i leczenia zachodzi przede wszystkim w interakcji terapeutycznej, a oferta relacyjna terapeuty umożliwia klientowi doświadczenie uzdrawiające. W tym kontekście wartość procesu focusingowego polega na jego specyficznych mikroprocesach focusingowych, które terapeuta może wprowadzać w sposób dyrektywny w odpowiedzi na markery w procesie klienta (zob. Leijssen 1997c). Uwaga skierowana ku ciału, znalezienie lepszego sposobu odnoszenia się do przytłaczających problemów oraz radzenie sobie z wewnętrznym krytykiem są procesami pomocnymi, w które wielu klientów terapii skoncentrowanej na kliencie nie wchodzi samoistnie. Reakcje klientów na sesje treningowe focusingu jasno pokazują, że odczuwają oni znaczną pomoc w aktywnym wprowadzaniu tych mikroprocesów przez terapeutę. Nie doświadczają oni takiej dyrektywności jako sprzecznej z podejściem skoncentrowanym na kliencie; wręcz przeciwnie – czują się bardziej szanowani i rozumiani w swoich trudnościach, gdy terapeuta proponuje nowy sposób radzenia sobie z powracającymi problemami lub nadaje większą strukturę ich jałowym poszukiwaniom.

Nasze ustalenia, oparte na sesjach treningowych focusingu oraz na przypadkach terapii długoterminowej, przemawiają przede wszystkim za wykorzystaniem relacji terapeutycznej, w której podstawowe warunki triady Rogersa (bezwarunkowa akceptacja, empatia, autentyczność; przyp.tłumacza) nadal uznaje się za konieczne i wystarczające. W drugiej kolejności przemawiają one za stosowaniem interwencji dyrektywnych na poziomie procesu, być może za pomocą wybranych kroków focusingu, w sytuacjach, gdy pojawiają się specyficzne blokady procesu. Dogłębne szkolenie w terapii skoncentrowanej na kliencie – lub w innym rodzaju terapii opartym na rozwijaniu umiejętności interpersonalnych i na konfrontacji interpersonalnej – powinno zatem stanowić warunek wstępny dla terapeutów chcących specjalizować się w procesie focusingowym. Siła relacji terapeutycznej, a w szczególności stały wysiłek terapeuty, by stawiać czoła złożonym problemom relacyjnym i odpowiadać na nie w sposób terapeutyczny, pozostaje istotą terapii i dotyczy to tym bardziej przypadków klientów z poważniejszymi trudnościami.

Proces focusingowy wydaje się natomiast mieć kluczowe znaczenie w terapii krótkoterminowej oraz w przypadkach, w których bezpieczeństwo relacji nie stanowi problemu, a zatem nie jest potrzebna interwencja terapeutyczna w sferze interpersonalnej. Wewnętrzne źródło, do którego można dotrzeć poprzez ciało, dostarcza tym klientom wystarczająco wiele wskazówek i kierunku, aby mogli rozwiązywać konkretne problemy. Kontakt z cielesnym felt sense może nawet prowadzić niektórych klientów do ostatecznego sensu, ujawniającego się poprzez proces focusingowy.

 

REFERENCES

 

Brodley, B. T. (1988).  Does early-in-therapy experiencing level predict outcome?  A review of research.  Revision of paper presented at the Second Annual Meeting of the Association for the Development of the Person-centered Approach, New York City.

Gendlin, E. T. (1981).  Focusing.  Revised edition.  New York: Bantam Books.

Gendlin, E.T. (1986). Let your body interpret your dreams. Wilmette, Illinois: Chiron Publications.

Gendlin, E.T. (1996). Focusing-Oriented Psychotherapy. A Manual of the Experiential                Method. New York, London: The Guilford Press.

Gendlin, E.T., Beebe, J., Cassens, J., Klein, M., & Oberlander, R. (1968).  Focusing ability in psychotherapy, personality and creativity.  In J. M. Shlien (Ed.), Research in psychotherapy, Vol. 3 (pp. 217-241).  Washington DC: APA.

Greenberg, L. S., Elliott, R., & Lietaer, G. (1994).  Research on experiential psychotherapies.  In A. E. Bergin & S. L. Garfield (Eds.),  Handbook of psychotherapy and behavior change  (pp. 518-526).  New York: Wiley.

Klein, M. H., Mathieu-Couglan, Ph., & Kiesler, D. J. (1986).  The experiencing scales.  In L. S. Greenberg & W. M. Pinsof (Eds.), The psychotherapeutic process: a research handbook (pp. 21-71).  New York: Guilford Press.

Leijssen, M. (1996a).  Focusingprocessen in cliëntgericht-experiëntiële psychothera¬pie.  Proefschrift aangebo¬den tot het verkrijgen van de graad van Doctor in de Psycholo¬gische Wetenschap¬pen, K.U.Leuven.

Leijssen, M. (1996b).  Characteristics of a healing inner relationship.  In R. Hut¬terer et al. (Eds.), Client-centered and experiential psychotherapy.  A paradigma in motion (pp. 427-438).  Vienna: Peter Lang.

Leijssen, M. (1997a).  Focusing processes in client-centered experiential psychotherapy.  An overview of my research findings.  The folio.  A Journal for Focusing and Expe¬riential Therapy.

Leijssen, M. (1997b).  Focusing: Interpersonal and intrapersonal conditions of growth. In B. Thorne & E. Lambers (Eds.), Person-centred therapy.  A European perspective.   (28 pp.)  London: Sage.

Leijssen, M. (1997c).  Focusing processes.  In L. S. Greenberg, G. Lie¬taer, & J. Watson (Eds.), Experiential psychotherapy: Foundations and differential intervention. (35 pp.)  New York: Guil¬ford.

Lietaer, G. (1976).  Nederlandstalige revisie van Barrett-Lennard’s Relationship Inventory voor inidividueel therapeutische relaties.  Psychologica Belgica, 16, 73-94.

Orlinsky, D. E., Grawe, K., & Parks, B. K. (1994).  Process and outcome in psychotherapy.  Noch einmal.  In A. E. Bergin & S. L. Garfield (Eds.),  Handbook of psychotherapy and behavior change  (pp. 270-376).  New York: Wiley.

Weiser Cornell, A. (1993).  Teaching focusing with five steps and four skills.  In  D. Brazier, Beyond Carl Rogers (pp. 167-180).  London: Constable.

 

Maszynopis, 1998
Opublikowane w wersji niemieckiej w: Feurstein & Müller (2000). Focusing im Prozess. GwG-Verlag