Obserwujemy, że zwłaszcza osoby z zaburzeniami nerwicowymi bardzo pozytywnie na to narzędzie reagują, bo ono stymuluje głębszy, intensywniejszy sposób doświadczenia i zdolność do autorefleksji. A w naszym podejściu doświadczenie jest kluczowe, bo to właśnie doświadczenie zmienia człowieka: przeżycia emocjonalne, doznania fizyczne, proces myślowo-wyobrażeniowy… – wszystko, co jest wewnętrznym doświadczaniem siebie i świata. Przetwarzanie doświadczenia to jest proces życia. Nasza terapia humanistyczno-doświadczeniowa jest stricte oparta właśnie na tym.
Model MPE tak dobrze nam się sprawdza, bo stwarza warunki, żeby przetworzyć doświadczenie z przeszłości, które na skutek różnych traum i trudnych wydarzeń bardzo często jest jakby utknięte, zablokowane i w jakiś sposób wpływa na ograniczenie zdolności człowieka do korzystania ze swoich zasobów i z życia w pełni.
Psychoterapia polega na tym, żeby takie utknięcia przetworzyć, rozliczyć się z trudnymi życiowymi doświadczeniami i traumami.
MPE bardzo tu się przydaje. Terapeuta siedzi obok pacjenta, co intensyfikuje kontakt i oboje patrzą na ekran, na który pacjent przekłada swoje trudne doświadczenia – sytuacje aktualne albo przeszłe. Wspólnie je oglądają, wspólnie ich doświadczają i komentują, tworząc poziom refleksyjny.
Ideą tej formy pracy jest włączenie do niej wyobrażonego ja pomocnego klienta, które zawsze jest po jego stronie (podobnie jak terapeuta) i wspiera w poradzeniu sobie z traumą. Żeby sam dla siebie poczuł troskę, współczucie, akceptację, zrozumienie. To bardzo ważne, bo trauma powoduje, że człowiek nienawidzi samego siebie. Ten, kto był ofiarą traum – to pokazują badania – ma zachowania autodestrukcyjne i chodzi o to, by przebudować ten stosunek do siebie. Metoda ekranowa bardzo to ułatwia. Chwalą ją też terapeuci, bo dzięki niej procesy trwają krócej i obie strony mają większą satysfakcję i poczucie „pójścia do przodu”. Ogromną zaletą, którą dodatkowo zaobserwowaliśmy, jest ta, że klienci z metody ekranowej biorą zdecydowanie więcej odpowiedzialności za proces terapeutyczny niż inni. Zwykły klient często liczy na to, że terapeuta będzie jego dozgonnym oparciem. Natomiast tutaj tworzone są warunki, żeby to sam klient stał się sam dla siebie skutecznym oparciem i wypracował pomocne ku temu środki, żeby ten wewnętrzny głos pomagał mu w trudnych sytuacjach.
Dlatego teraz, jadąc na konferencję w Kolonii[1], wyłoniliśmy samą procedurę pracy ekranowej, żeby opowiedzieć o niej w trakcie jednego z najważniejszych dla nurtu humanistyczno-doświadczeniowego wydarzeń. To idealne miejsce, by pokazać nasze polskie Introwe nowości, bo przyjeżdżają tam najważniejsze osoby, terapeuci z naszego nurtu. W tym roku 500 osób z 35 krajów, a wśród nich Akira Ikemi, emerytowany japoński profesor z Uniwersytetu w Kioto, którego kilka tygodni temu gościliśmy w Polsce w ramach Instytutu Focusingu.
Było wiele ciekawych warsztatów, np. o transkrypcji przebiegu sesji terapeutycznych Roberta Eliota, pracy z krytykiem wewnętrznym Kurta Rendersa czy o wewnętrznych demonach Claude’a Missiaena.
Te spotkania dawały dużo praktycznej wiedzy, ale też stawiały pytania dotyczące przyszłości psychoterapii humanistyczno-doświadczeniowej oraz misji naszego środowiska terapeutycznego. Świat ciągle przyspiesza i w sposób oczywisty wpływa to na naszych klientów. Wyzwaniem jest, żeby znajdować takie rozwiązania jak MPE, bardziej konkretne i intensywne, które szybciej i skuteczniej wspierają pracę terapeutyczną, nie naruszając jednocześnie istoty podejścia humanistyczno-doświadczeniowego.
Piotr Fijewski
psychoterapeuta, współzałożyciel Ośrodka Intra
[1] 17 World Main Conference on Person-Centered and Experiential Psychotherapy and Counseling „PCE2026“
