Lidia Mieścicka

Lidia Mieścicka

Wspomnienie

czarno-białe zdjęcie starszej kobiety, Lidii Mieścickiej

6 czerwca zmarła Lidka Mieścicka, nasza koleżanka, terapeutka, z którą współpracowaliśmy w Intrze przez ostatnie dwadzieścia lat. Wielu z nas znało Ją jednak dłużej, była bowiem znaczącą postacią w świecie terapeutycznym od lat siedemdziesiątych zeszłego wieku. To Ona kładła podwaliny pod rozwój psychoterapii w Polsce, w szczególności psychoterapii humanistycznej. Była współzałożycielką legendarnego OTIRO i jego wieloletnim ordynatorem. W środowisku terapeutów Intry pełniła rolę superwizora i mentora.

Jednak nie dlatego słuchaliśmy na każdym zebraniu ze szczególną uwagą tego, co Lidka ma do powiedzenia. Słuchaliśmy, bo Jej punkt widzenia był zwykle wyjątkowy, specyficzny dla Niej, inspirujący. Dobrze było przebywać w klimacie jej Osoby. Była kimś, kto w różnych trudnych okolicznościach życia zachowywał zawsze godność, była postacią o wyrazistym rysie szlachetności i dobroci.

Kilka lat temu wydaliśmy na bazie Jej życiorysu małą książeczkę zatytułowaną „Lidka M”. Zbierając materiały do tej publikacji zadaliśmy Jej szereg pytań. Jedno brzmiało „Jak chcesz być zapamiętana?”. Lidka napisała „Chciałabym, aby zapamiętano mnie jako osobę, która chciała pomagać. Zawsze.”

Dokładnie tak Ją zapamiętaliśmy.

Msza żałobna odbędzie się o godzinie 12.30 w piątek 23 czerwca u oo. Kapucynów przy ul. Miodowej 13. O godzinie 14.30 pogrzeb na Cmentarzu Prawosławnym na Woli.

„Chciałabym, aby zapamiętano mnie jako osobę, która chciała pomagać. Zawsze.”

Dodaj wpis upamiętniający Lidię

 
 
 
 

Fields marked with * are required.
Your E-mail address won't be published.
It's possible that your entry will only be visible in the guestbook after we reviewed it.
We reserve the right to edit, delete, or not publish entries.
Marlena Marlena napisał/a 21 czerwca 2023 o 12:35
Jakoś zaskakująco poruszyło mnie odejście Pani Lidii. Spotkałam ją tylko raz w życiu – przy okazji superwizji, na którą trafiłam pracując w ośrodku dla osób bezdomnych. Nie miałam wtedy pojęcia kim jest, ale czuć było, że ma się do czynienia z kimś niezwykłym. Biło od niej ciepło, dobro, mądrość i pokora. Świeżość połączona z bogactwem lat. Miałam poczucie jej otwartości na to co mam do powiedzenia bez wyższosciowej pewności wynikajacej z doświadczenia, a dzieliło nas wtedy tyle lat. Ona z taką wiedzą i ja ze śladową. Miała też taką prostotę w sobie w znaczeniu nieprzekombinowania. Aż trudno dobrać słowa. Pamiętam też taką chwilę kiedy spojrzała mi głęboko w oczy. Z życzliwością i w taki dodający otuchy sposób. Pod postem o jej śmierci napisałam w komentarzu, że była taką kobietą, którą chciałoby się naśladować. I tak ją zapamiętam.
Proszę czekać…